Pomoc

Ptasie sprawy
Blog > Komentarze do wpisu
Pewnie i do bociana by postrzelali

Może najpierw uspokoję. Nikt do bocianów strzelał nie będzie. Nie wróci sytuacja jaka miała miejsce na przełomie XIX i XX wieku. Myślę jednak, że gdyby wolno im było, to pewnie ręka niejednemu by nie zadrgała.

Do powstania tej notki przyczyniły się artykuł Antka Marczewskiego "Zwierzyna drobna i skrzydlate drapieżniki" i komentarz Karola Zuba.

Myślę, że świetnym wprowadzeniem do notki będzie podsumowanie owego artykułu:

"Przeglądając posty na forum myśliwskim nieraz napotykałem się na głosy nawołujące do redukcji ptaków szponiastych w związku z ich rzekomym wpływem na zwierzynę drobną. Uważam, że dane, prezentowane również przez naukowców zajmujących się zawodowo łowiectwem, nie dają żadnych podstaw do podejmowania takich działań. Wysuwane przez niektórych myśliwych postulaty mogą wynikać z braku umiejętności rozpoznawania ptaków szponiastych, niewiedzy, a także nieuzasadnionemu łączeniu pewnych zjawisk obserwowanych w przyrodzie. Np. większa niż kiedyś liczba myszołowów może wynikać m.in. ze znacznie większej liczby dróg i wzmożenia ruchu samochodowego, w wyniku którego wzrosła liczba zwierząt ginących w kolizjach i stanowiących dla myszołowów łatwe źródło pokarmu."

Nie od dziś wiadomo, że ptaki szponiaste, dawniej zwanymi drapieżnymi, są cierniem w oku myśliwych, którzy traktują je nieomal jak... konkurencję pokarmową.

Gdyby kierować się logiką tej grupy, to widok myszołowa zajadającego się padliną żubra, mógłby świadczyć iż ten ptak upolował... naszego króla puszczy!

Od 20 lat zajmuję się analizą pokarmu różnych drapieżników, w tym praktycznie wszystkich szponiastych żyjących w Polsce. Zawsze podkreślałem różnice pomiędzy tym co znajdowane jest w pokarmie a tym, na co ptaki faktyczne polują. chyba nie bez przyczyny myszołowy wysiadują na przydrożnych drzewach, szczególnie zimą. Podejrzewam, że większość dużych ofiar to jednak padlina. Wystarczy poczytać sobie opracowania na temat śmiertelności zwierząt na drogach. Po drugie wato zapytać obserwatorów bywających częściej w terenie ile razy widzieli atak myszołowa na zająca, nawet młodego. Ja pomimo prawie 30 lat obserwowania ptaków czegoś takiego nie widziałem, chociaż zdarzyło mi się widzieć bociana białego połykającego młodego zajączka. Czy w takim wypadku mamy strzelać do bocianów? Podejrzewam, że większość opinii dotyczących wpływu drapieżników na populacje drobnej zwierzyny bierze się właśnie z takich przypadkowych obserwacji. Albo z przekonania, że skoro ma pazury to musi mordować biedne zajączki i kuropatwy.

Komentarz Karola zdaje się mówić wszystko. Nasz bocian biały pośród drobnej zwierzyny większe szkody od myszołowa. Czy w takim wypadku również powinien być redukowany? Pewnie nie jeden myśliwy byłby z takiego obrotu sprawy zadowolony. Pewnie nie jeden wypchany bocian ozdobiłby półkę z trofeami...


Jeden z wielu wrogów myśliwego: myszołów   www.ptaki.fotolog.pl

poniedziałek, 27 lutego 2012, krogulec14
Komentarze
2012/02/27 10:51:54
znam paru myśliwych - z tego co mówią, w tym momencie myśliwstwem zgodnie ze sztuką para się ok 20-30% czynnych członków stowarzyszeń. Reszta to są albo niedzielni "biznesmeni", który chcą sobie postrzelać dla frajdy, albo zwyczajne świry. Problemem jest przestrzeganie obecnego prawa łowieckiego, bowiem wielu tzw. myśliwych ma w dupie (za przeproszeniem) okresy ochronne, potrafią ustrzelić ciężarną (wiem, to nie to słowo) sarnę bo liczy się sukces. Do ptaków też by postrzelali... choć na szczęście nie wszyscy.
-
2012/02/27 11:28:01
Onibe
Problem jest pewnie w tym, że "etyczni" nie kwapią się ze swojego grona wyeliminować "nieetycznych". czyli ich po prostu tolerują.
-
2012/02/27 18:15:38
Z etyką u myśliwych w takim razie lepiej, niż w innych środowiskach. ;-))

A z innej beczki - niebo co chwilę przecinają klucze gęsi. Wiosna nieuchronna. :-)
-
2012/02/27 19:31:22
Bardzo piękne zdjęcie :-).
-
2012/02/27 21:14:43
Niedawno miałam okazje porozmawiać z jednym panem myśliwym; bardzo narzekał że nie można strzelać do psów i do wilków, które to rzekomo trzebią zwierzynę łowną czyli taką na którą polować wolno, są więc konkurencją dla myśliwych. Mój wniosek jest taki że cierniem w oku myśliwych jest wszystko do czego nie mogą oni strzelać.

Wspaniałe zdjęcie!
-
2012/02/28 13:49:17
Zawsze-kolorowo
Załamujesz :-) Są jeszcze gorsze grupy społeczne? ;-)
-
2012/02/28 13:53:00
Felicjo
To prawda :-) Zapraszam do Marcina Perkowskiego fotobloga. Tam jest więcej takich. W myszołowach miałem kłopot z bogactwem wyboru :-)
-
2012/02/28 13:58:26
Holka
Taki pan mógł się kształcić na... rzeźnika. Mógłby wiele zwierząt uśmiercić.
-
2012/02/28 19:45:35
Podobnie jak pozostali myśliwi, wszyscy są siebie warci.
-
2012/02/29 08:22:47
Oczywiście.