Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Kawczątko

krogulec14

"Ptaki" Hitchcocka oglądałem dawno. I wcale nie sugeruję się nimi w poniższej opowieści.

O tym, że kawkom nie jest obojętny los obcych kawcząt wiem nie od dziś.

Przypomnę też historię ze swojej starej notki:

"Ptaki z desperacją ruszyły na chłopca, który usiłował zabrać kontuzjowaną kawkę do domu dla jej wyleczenia. Rwetes jaki uczyniło spore stado spłoszył skutecznie niedoszłego obrońcę niepełnosprawnych kawek. Nieświadome intencji młodego człowieka kawki zapamiętały go dokładnie, a antypatia do niego przechodziła z... pokolenia na pokolenie. Robiły mu awantury, jak tylko go wypatrzyły w okolicy nawet gdy skończył... 60 lat!"

I co? Ładna historia? No to posłuchajcie jaka wczoraj spotkała mnie:

Wychodzę na podwórze. Słyszę podekscytowane głosy kawek. Nagle jedna z nich podlatuje blisko mnie i odzywa się nie "po kawczemu", ale wręcz kracze! Po chwili już są dwie. Patrzą na mnie, szyje im się wydłużają i... kraczą. Domyślam się co za epitety z ich gardeł lecą w moim kierunku.

Po kilku minutach jest już kilkanaście kawek. "Mamuniu, >Ptaki Hitchcocka< skończyły się dobrze, czy też ktoś został zadziobany na amen" - zastanawiam się i... zmykam do domu.

Gdy wychodzę ponownie historia się powtarza. Chowam się przed rozsierdzonymi kawkami za rogiem domu, ale to jest dla nich igraszka. Odnajdują mnie i dalej kraczą! "Noż kurna, a ja zawsze o kawkach tak ciepło pisałem" - sobie myślę i wycofuję się z powrotem do domu. W trakcie tej strategicznej operacji orientuję się, że kilka kawek zdecydowało się pikować nad moją głową!

Gdy decyduję się na trzecie wyjście wpadam na pomysł szukania pisklęcia. Po dwóch, trzech minutach grozi mnie zez rozproszony. Jednym okiem zerkam na ziemię, drugim na ponownie pikujące ponownie kawki. Cieszę się, że kawka to nie puszczyk (na przykład uralski), czy kwiczoł. Zastanawiając się co byłoby gorsze: być podrapanym czy osranym upaćkanym, spieprzam do domu!

Takie kwiczoły to potrafią kruka tak upstrzyć, że ten traci zdolność latania.

Następne próby kończą się podobnie. Czyli moją wielką radością, że nie drapią i paćkają. Pisklaka nie ma, a to wyjaśniałoby sprawę. Najwyraźniej jakaś cholera paskuda musiała mnie zdrowo obgadać i ptaki mnie nie lubią. Czy to będzie już zawsze?

Patrzę przez okno i się zastanawiam. Nie paćkają, nie drapią, wyzywają, ale za to w nieznanym mi języku. Nie jest źle.

Dobrze też. Co ja im zrobiłem, że tak mnie nie lubią?

Na płot siada kawka. Po chwili, druga, trzecia... Rozglądam się zastanawiając co się dzieje? I nagle dostrzegam młode kawczątko. Wylazło gdzieś z zakamarka i najwyraźniej postanowiło przejść się na spacer. Pewnie musiało wypaść z gniazda. I to raczej szczęśliwie nie doznając kontuzji.

Zza okna doszedł do mnie kawczy rwetes, a we mnie wstąpiła otucha, że może jednak już nie będą tak na mój widok się wydzierały.

Kawka w obiektywie Maecina Perkowskiego   www.ptaki.fotolog.pl

Komentarze (32)

Dodaj komentarz
  • 4nt

    Uff - dobrze, żeś tylko "opieprz" dostał. To musiało wyglądać niesamowicie! Nasz Krogulec przemykający pod ścianami :)))
    Krogulcu, a co się robi w takiej sytuacji gdy takie pisklę - jeszcze nielatające na ten przykład - spotkamy na swojej drodze?

  • jootro2010

    Cała szczęście,że maluch się odnalazł... bo chyba by zaczęły na ciebie polować,
    a swoją drogą...musiało to śmiesznie wyglądać :))

  • agnieszka_w_krakowie

    Kiedyś odchowałam takie kawcze pisklę i kiedy tylko nauczyło się latać na tyle, że lotem ślizgowo-rozpaczliwym zleciało z balkonu na trawnik przed domem - akurat prosto w kawcze stado - natychmiast się nim zaopiekowano - zostało potraktowane jak inne młode i nakarmione.

  • krogulec14

    4nt
    Gdybym był z kimś, to pisklaka umieściłbym na jakiejś gałęzi. Zapewne jednak malucha nie złapałbym, a podczas gonitwy mógłbym "na amen" podpaść swoim prześladowcom.
    Pod żadnym pozorem nie bierzemy pisklaka do domu. Pierwsze dni po wykluciu mają wielkie znaczenie dla kawek w przyszłym, czyli dorosłym życiu.

  • krogulec14

    Jootro
    Pewnie, że komiczny to musiał być widok. Łaziłem z wtuloną w ramiona głową i czekałem kiedy w końcu oberwę :-)) I to za niepopełnione grzechy :-)

  • krogulec14

    Aga
    Gratuluję :-) Dorosłe kawki pięknie zachowują się wobec obcych piskląt. My, ludzie, jesteśmy w tym zagadnieniu do tyłu...

  • goldenbrown

    Niesamowita historia! Nie przypuszczałam, ze kawki są takie "społeczne". Choć to bardzo mądre ptaki, w koncu - krukowate:) Przyznam, że "Ptaki" są jedynym skojarzeniem na takie zachowania.
    Wprawdzie życie to nie bajka, ale całe szczęście, ze się dobrze skonczyła ta historia - dla wszystkich:))

  • maciejmakro

    jakiś czas temu, jeden z moich znajomych z okna będąc schowanym w głębi pomieszczenia strzelał do gawronów i kawek z wiatrówki - chyba bez większych rezultatów, gdyż nigdzie nie widziałem upolowanych ptaków. ale te go zapamiętały, co ciekawsze z opowiadań wynika iż mimo że nie strzelał do gołębi, te nagle też zaczęły go unikać i złowróżbnie gruchać na jego widok.
    Wtedy potraktowałem to jako bajkę - z wnętrza budynku, był praktycznie niewidoczny - strzału praktycznie nie było słychać - gawrony i ptaki nadal przylatywały pod jego blok na żerowisko. Myślałem że to nieczyste sumienie tak mu podszeptuje. ale być może ptaki faktycznie umieją nawet między gatunkami rozumieć sygnały zagrożenia?

  • fusilla

    Niezła historia, dobrze że z pozytywnym zakończeniem! :-)))

  • krogulec14

    Goldi
    Też się cieszę, że skończyła się ta historia tak a nie inaczej. Gdyby było "trafiony" zapewne cicho bym siedział, a tak mam fajny temat :-)

  • krogulec14

    Maciej
    Nie wiem co z tą międzygatunkową komunikacją. Może i takowa jest? Wszak dawnie, gdy łowiono ptaki za pomocą puchacza (żywego bądź wypchanego), to gromadziły się w jego pobliżu również różne gatunki...

  • krogulec14

    Fusillo
    Kawki mi zaimponowały swoją gotowością do ewentualnego ataku w obronie pisklaka :-)

  • zawsze-kolorowo

    Trudny jest los niesłusznie posądzonego. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. :-)

  • krogulec14

    Zawsze kolorowo
    Dobrze, że się nie pospieszyłem z pokazanie jakiegoś brzydkiego gestu. Na przykład z pokazaniem języka ;-))

  • calleh

    a już myślałem, że tylko egzorcyzmy Ci pomogą :))

  • krogulec14

    Calleh
    Wychodzi na to, że tym razem dopisło mi szczęście :-)

  • aziza1.0

    A jak kawki teraz reagują na Ciebie? Nie kraczą? Nie próbują atakować?

  • krogulec14

    Iza
    Rano było ok. I mam nadzieję, że tak już pozostanie :-)

  • stradovius

    Moje wspomnienia z dzieciństwa są związane z odnajdywaniem i wykarmianiem małych kawek. Z moich długoletnich obserwacji jasno wynikało, że po pewnym czasie, gdy kawka wypadnie zbyt wcześnie a starsze zajęte są robotą przy tych młodzikach, które zostały w gniazdach, tracą baczenie na nią. Zazwyczaj takie zapomniane kawki padały łupem kotów lub moim.

  • krogulec14

    Stradovius
    Te koty to spokoju mi nie dają...

  • holka7

    Widziałam kiedyś podobną sytuację; młoda kawka spacerowała po trawniku (nie wiem jak się tam znalazła) a dorosłe kawki prowadziły zmasowany atak z powietrza na przechodzących nieopodal ludzi.

  • krogulec14

    Holka
    A tu ten atak poszedł tylko na mnie :-)

  • darmozjady

    winny czy nie, kto by dochodził - dla nich jasne było, że krogulec pisklaka zechce upolować

  • krogulec14

    Darmozjady
    Chyba wyniuchały mój szponiasty nick ;-))

  • akasza2

    Niedobrze byłoby, gdyby Ciebie znielubiały...
    Wszak kawka z mlekiem dobra na wszystko. ;)

  • janiczek58

    Marku, miałeś po prostu podwójnego farta .
    Ale opowieść bardzo ciekawa i pouczająca .
    W młodości miałem oswojoną kawkę , była bardzoooo psotna ...
    Najgorzej nie mogłem przeżyć jak mi gwizdnęła rybaka....

  • krogulec14

    Akaszo
    Jak najbardziej tak :-) Jak kawka to z mleczkiem ;-)

  • krogulec14

    Janiczek
    Skubana rąbnęła Ci całe pięć dych! ;-)
    Ciekawe, zrobiła to z sympatii czy też... ;-)

  • orillo

    No to miałeś przygodę, dobrze, że wyszedłeś z niej cało ;)

  • krogulec14

    Orillo
    A jaki temat na wpis mi te kawki dostarczyły :-)

  • kruczunio

    Z kolei ja zaobserwowałam inną, łagodną stronę kawek. U mojego Orła na balkon przylatuje para kawek, samiczka przycupuje na balustradzie, samczyk odważnie wydziobuje smakołyki, później wraca do samiczki i karmi ją z dzióbka. Słodko.

  • krogulec14

    Musiał karmić, skoro te ptaki nawet okres narzeczeństwa przeżywają, to... :-)

Dodaj komentarz

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci