Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Kwiczoł na hyćce

krogulec14

 

Kwiczoł w obiektywie Czarka Pióro

Na wierzchołek hyćki nadleciał kwiczoł. Rozejrzał się dookoła i zauważywszy moją obecność donośnie zaskrzeczał. Zatrzymałem się i zacząłem mu się przyglądać. Znam się dobrze z tymi drozdami od dawna, ale jako, że bardzo je lubię i ciekawią mnie z zachowania toteż wykorzystuję każdą okazję do obserwowania. Kwiczoł widząc, że się nie zbliżam skubnął pierwszy czarny owoc. Silny wiatr nie zachęcał do długiej obserwacji a szkoda.

Pierwsze moje "fachowe" (z lornetką i atlasem ptaków) spotkanie z kwiczołem nastąpiło późną jesienią przy krzewie dzikiej róży. Atlas był stary, nieco nieaktualny i delikatnie myląc, poinformował mnie, że mam przed sobą rzadkiego ptaka. Wiadomo, rzadkiemu okazowi trzeba się przyjrzeć dokładniej. Książka informowała mnie, że jest to płochliwy gatunek a osobnik na krzaku dopuścił mnie na odległość mniejszą niż dziesięć metrów i nie uciekał! Po jakimś czasie doleciało kilkanaście jemiołuszek. Długo nimi się nie pocieszyłem, gdy nagle rozsierdzony ich wizytą kwiczoł ruszył do ataku z taką furią, że jemiołuszki bardzo szybko odleciały. Sytuacja się powtórzyła, gdy na dzikiej róży próbowały usiąść i zapewne się poczęstować owocami inne kwiczoły. "Pan i władca - pomyślałem. - Taki ładny ptak a samolub jakich mało!" Zdziwienie mnie ogarniało tym większe, że z literatury wiedziałem o jego towarzyskim podejściu do ptaków ze swojego gatunku.

Znalezienie odpowiedzi na zakapiorne zachowanie tamtego kwiczoła znalazłem później. Prędzej dane mi było zaobserwować grupkę kwiczołów przeganiających, ze swojego rewiru lęgowego, samego kruka. Oglądałem stada tych drozdów liczące około stu osobników. Zachowanie tego z dzikiej róży nie dawało mi spokoju. Czyżby jakiś wynaturzeniec? Trafiałyby się takie osobniki wśród ptaków? Dziwne ... Odpowiedź okazała się prosta. Kwiczoł zachowywał się normalnie, jak przystało na członka swojego gatunku. Matka ewolucja wytworzyła w nim po prostu specyficzną strategię przetrwania okresu zimowego. Nie lata, jak na przykład jemiołuszki, z jednego przypadkowego miejsca na drugie takie samo. Wybiera swój krzak z owocami i broni go do upadłego przed innymi amatorami.

Po kilku minutach kwiczoł na hyćce przywykł do mojej obecności. Nie zbliżałem się do niego, żeby nie płoszyć. W końcu przez kilka tygodni ten krzew będzie podstawą jego bytu. Kiedy zje ostatni owoc będzie musiał znaleźć inny krzew, a nie będzie to takie proste. Bo o ile będą na nim owoce, to zaistnieje prawdopodobieństwo, że będzie broniony przez innego kwiczoła.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • surfinia

    pierwze moje spotkanie z Kwiczołem-nastąpiło wiele lat temu,kiedy oglądałam "Janosika" :)
    a poważniej- niezły ptaszek z tego kwiczoła;)
    Na zdjęciu duzo w nim ...dumy i godności:)
    pasuje do niego "walka do upadłego".
    Prawdziwy rycerz ptasi:)

  • surfinia

    ...a brzuszek ma niemal...barokowy:)

  • krogulec14

    Kwiczoł ma więcej fantazji od Kwiczoła. Rzucić się samotrzeć na liczebniejszego "przeciwnika" potrafił na przykład Kmicic.
    Zgodzę się chętnie do tego z fotografii, siedzi sobie taki "kwiczoł sum". A słyszałaś jego czupurny głos, gdy zanadto zbliżysz się do jego krzewu?
    Aha i nie radzę zanadto nikomu podchodzić do jego gniazda. Nie będzie miał żadnych oporów przed upaćkaniem "agresora":)
    Brzuszek barokowy, bo pewnie obfity zajął krzew:)

  • felixiana

    To już drugie moje spotkanie z dzielnym wcześniej mi nieznanym ptakiem. Pierwsze odbyło sie na bocianim forum, gdzie wklejałam piękne zdjęcia kwiczołów wykonane przez Zbyszka2 do galerii. Okazało się, że wielu osobom również nieznane były kwiczoły. Wśród zdjęć były również takie, które pokazały piękną akcję kwiczoła, któremu bardzo podpadł ciekawy kot, co zbyt intensywnie przyglądał się gniazdku z pisklakami umiejscowionym na pobliskim drzewie. Z furią rzucił się w stronę kota i tak zawzięcie atakował podchodząc koszącym lotem do zwierzaka, że ten zwiał, gdzie pieprz rośnie.
    Nie dziwię się, że ten z hyćki tak dzielnie bronił swojej zimowej spiżarni.
    Taki mały zadziorek i taki dzielny, faktycznie ptasi Kmicic :-)

  • krogulec14

    Feli
    Jedna mała podpowiedź, kwiczoł jest obok kosa drugim drozdem coraz częściej występującym w miastach. Warto w parku usiąść na ławeczce w pobliżu drzewa czy krzewu z owocami. Nie trzeba jesienią wielkiego szczęścia, żeby go wypatrzeć.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci